Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

14 listopada 2015






















CZARNO-BIAŁA ETIUDA


Niewiele jeszcze wiem o tym mieście.
Hotelowe okno nie zatrzymało żadnej historii.
Przędzalnia przy Ogrodowej tętni nie swoim życiem.

Drzewo z przeciwka pozbyło się ptaków, obrosło śniegiem.

Ktoś w pośpiechu wdeptuje w chodnik stare kroki.

Między blokami przeciska się smuga słońca.

Przebiega drogę czarnemu kotu.

 

ŁÓDŹ. Tkanina z wadami, antologia poezji, Łódź 2015.

12 listopada 2015

SZUFLADA

 
dziewczynka w uśmiechu ściągniętym z matki
chłopiec w pożółkłym lesie
pies, co goni nie wiadomo dokąd

deszcz, który wypadł z wiersza
zmyślony płatek śniegu
muszelka, patyk, nitka
gwiezdny pył na zaśnięcie

szuflada znów wysuwa język
by połknąć kęs upartego życia
 

17 marca 2015

NASZ DOM


Jeszcze nie cztery kąty, a już – nasze,
i schody – lżejsze od kroków
i okno, w którym do późna czytamy
ostatnią porę roku.

Jest dach, a przez komin w dachu
ucieka nasz wiersz
bez końca poprawiany.

Wczorajszej nocy na balkon
spadła gwiazda.
Opiekujemy się nią.

13 września 2014


Autoportret
 
 
dziewczyna
kobieta
kobieta w kapeluszu
dama
bez gronostaju
z przemyconym uśmiechem Giocondy
prawie
autoportret
 
na podpis zabrakło miejsca
(przezornie)
 
 
 
Wiersz został opublikowany w maju tego roku w e-Tygodniku Pisarze.pl wśród innych wierszy poetów gdańskich. 17 czerwca 2014 r. tygodnik obchodził jubileusz wydania dwusetnego numeru. Uroczystość odbyła się w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku.


11 maja 2013

ANTYPODY


od dzisiaj chodzę do góry nogami
gwiazdy depczą mi po piętach

rozpakowuję swój bagaż
przenoszę
pustkę z szafy do walizki
układam
siebie do snu

za oknem papuga
skrzeczy kołysankę


--------------------------------------------------


ANTYPODY. DZIEŃ ÓSMY

 
Osiem dni temu
Krzyż Południa przypieczętował w paszporcie
moją tożsamość.

Każdy dzień robi sobie notatki
z mojego kroku.

Błękitne Góry przyzwyczajają się do mnie –
zaczęły przemawiać moim językiem.

Siedzę w jacuzzi i doprowadzam swoje ciało do użytku.

Popijam czerwone wino.
Obgryzam czas do kości.



Wiersze prezentowane w marcowym wydaniu Lamelli (2013 r.)



 

Na fotografiach: Góry Błękitne, Botany Bay, Carrington Falls, Burning Palms (Australia).

2 lutego 2013

* * *


pod nieobecność bogów
stwarzasz świat:

na widnokręgu wschodzą góry
drzewom wyrastają cienie
rzeki podążają za twym szumem

gdy siejesz wiatr
zbierasz siebie

czasem mówią ci: poeto






W serii "Portrety" obrazy i słowa uzupełniają się, prześcigają w dodawaniu nowych znaczeń, lub sobie pozornie zaprzeczają.
Więcej o pomyśle – tutaj.

W wierszu i na fotografiach w roli poety – Lech Szeglowski.

--------------------------------------------------------------------------------------------

* * *



during the absence of gods
you create the world:

the horizon springs up with mountains
out of the trees grow the shadows
and the rivers follow your roar

when you sow the wind
you reap yourself

sometimes they say to you, "poet"



(tł. / trans: Lech Szeglowski)

In the poem and the pictures in the role of poet is Lech Szeglowski.

8 stycznia 2013

* * *

 
zakotwiczyła swój oddech
w moim imieniu

schowała wszystkie wrzeciona
pod swój cień

na jednym ziarnku grochu
położyła księżniczki i smoki i wieże
do snu do jutra do rana

oddzieliła popiół od diamentu

ulepiona przede mną
matka moja

2 maja 2011

CEPELIA


Cepelia. Przy ladzie
siedzą panie i piją kawę.
Raz, dwa, trzy, cztery panie.

Za nimi na półkach serwetki,
obrusy, bieżniki haftowane
złożone na pół, na dwa, na cztery...

Obok aniołki od góry
i diabełki od dołu stoją, siedzą, leżą
w kurz obrócone.

18 marca 2011


























Kiedy niebo zaszło nocą
schowałam się pod deszczem
światła starej latarni

teraz każdą kroplą odliczam
ile mnie jeszcze zostało


Wiersz zawarty jest w tomiku "Nie czekaj na mnie", który został wydany przez wydawnictwo "Ars pro Memoria" (Starachowice 2011). Publikacja jest dwujęzyczna (po polsku i po niemiecku) i wchodzi w skład serii "Trzy wiersze". Autorką tłumaczeń na j. niemiecki jest Małgorzata Płoszewska.


Na j. angielski wiersz przełożył Lech Szeglowski:

When the sky overgrew with night
I hid myself under the rain
of light of the old lamppost

now with each drop I'm counting
how much of me still remained

9 stycznia 2011

Kto by pomyślał...

kto by pomyślał
pół wieku temu
że wciąż będą razem

dom z przygarbionym dachem
przy ślepej uliczce



Who would have guessed…

who would have guessed
half century ago
that they’d be still together

the house with its stooping roof
at the dead end


trans. Lech Szeglowski

7 stycznia 2011

Stara fotografia

na pierwszym planie
dziewczynka – to ja
obok – mój ojciec
podtrzymuje rower
gdy próbuję wyjechać
z pogniecionego podwórka...

na pierwszym planie
mój ojciec
obok – ja



The old photo

in the foreground
there is a girl – it’s me
nearby – my father
supporting the bicycle
when I’m trying to leave
the crumpled back yard...

in the foreground
there is my father
nearby – me


Trans. Lech Szeglowski

6 czerwca 2009




"Lodowy księżyc" to zbiór poezji, którego znaczną część zajmują haiku - krótkie wiersze wywodzące się z tradycyjnej literatury japońskiej. To również moja pierwsza indywidualna publikacja książkowa.

W tomiku znajdują się między innymi: Jej tryptyk poetycki, oraz *** (Z pierwszym oddechem).



JEJ TRYPTYK POETYCKI


Piątek wieczór
19.00
ona - jedna

ich - wielu
zbyt wielu
jak na nią

zamyka w tryptyk
umiarkowaną nieobecność
swoją
odwraca uwagę
na lewo i prawo
rozrzutnie

podnosi czoło
opuszcza oczy

znów ich uwiodła

--------------------------------------------



***

Z pierwszym oddechem
pochłaniasz
patynę kurzu
i cierpkiego zapachu
przetrawionych historii.

Są.
Stoją jedna za drugą.
I czekają
wypinając grzbiety.

Wodzisz po nich palcem
jak po klawiszach
rozstrojonego fortepianu.

- Chciałoby się mieć je wszystkie -
myślisz i obejmujesz
jedną.

Zdaje ci się, że drży,
gdy próbujesz zdmuchnąć z niej
bladą tkaninę osamotnienia.

Z pierwszym oddechem
pochłaniasz patynę kurzu.

Po wypiętych grzbietach wodzisz
palcem niewiernym
stary bibliotekarzu.

.

20 października 2008

istotnie
sprawy nieistotne
odkładam w czasie
i w przestrzeni
zajmuję tyle miejsca
ile wystarczy
na filiżankę kawy
według rozkładu
zdążam zawsze
na następny dzień

(marzec 2008)

10 sierpnia 2008

rozsypany czas
gasi dumne przedmioty
pył nieuchronny

(pażdziernik 2007)

28 października 2007

.
Odkąd pamiętam
łączyły nas róże
szkoda
że róże też więdną
.